Szejk z eskortą biegł…

9 czerwca „ VIII bieg szlakiem Króla Zygmunta Starego w Kozienicach” to kolejny aktywny dzień w moim wykonaniu. Na spontanie, trochę na wariata, ale czego się nie robi dla chwili rozrywki po ciężkim tygodniu w pracy.

Na bieg dojechałem godzinę przed startem. 26*C, słońce pokazało swoje piękno i grzało jak szalone, żadnej chmurki ani cienia. Start równiutko o godz. 11:30. Początkowy plan był „złamać” godzinę na 10 km ale szybkie 2 pierwsze kilometry i BUM plan szlak trafił- zostałem sprowadzony nie na ziemię. a pod ziemię. 😀

Na dobry wynik szans nie było, na wygraną też wtedy pomyślałem sobie DOBIEGNĘ OSTATNI NA METĘ i poczuję jak to jest. Jak pomyślałem tak zrobiłem. Przechodząc z biegu do marszu poczekałem, aż mnie wszyscy wyprzedzą, a ja zostanę sam z ratownikami medycznymi i radiowozem jadącym na końcu biegu. Na metę wbiegłem z czasem 1:14:11 i jakie było uczucie?? POCZUŁEM SIĘ JAK ZWYCIĘZCA. Dlaczego? Bo miałem taki doping od organizatorów i biegaczy jak bym nie ostatni, a pierwszy do mety dobiegł.

Leave a Reply